Głód zmysłowy - o byciu mamą
lifestyle

Głód zmysłowy

Bardzo spodobało mi się to sformułowanie. To słowa Mirosława Hermaszewskiego przytoczone w książce „Cena nieważkości” Dariusza Kortki i Marcina Pietraszewskiego. Astronauta tak właśnie czuł się, gdy przebywał w kosmosie.

A ja tak samo określiłabym to, co czuję odkąd zostałam mamą. Dopiero teraz uświadomiłam sobie, że bycie mamą, przynajmniej przez te pierwsze miesiące, to m.in. ogromna samotność, monotonia i niewola.

Wiem…brzmi strasznie, ale karmiąc nocą myślałam, że jestem ostatnim żyjącym człowiekiem na Ziemi. No i jeszcze mój syn wczepiony w pierś i wysysający ze mnie wszystkie siły… Nasza piosenka to „Pić jeść spać. Jak Tamagotchi tylko pić jeść spać”. Często ją wtedy grali w radiu, którego słuchałam nawet nocą, żeby zmniejszyć poczucie samotności. Idealnie wpasowała się w sytuację, jeszcze tylko powinno być sr…ć 😉

Bo właśnie do tych czynności sprowadza się w dużej mierze początkowy czas, który spędza się z dzieckiem.

Ostatnio natrafiłam na post Johanny Basford, która na instagramie apeluje o pokazywanie macierzyństwa w sposób prawdziwy, niewyidealizowany. Sama mam pełno ulotek dotyczących odżywiania niemowląt, pielęgnacji itd., gdzie uśmiechnięte Panie w idealnym stroju z piękną fryzurą i nienagannym makijażem zajmują się radosnymi niemowlakami.

To sztuczne i nieprawdziwe. I w sumie wiem o tym, ale to za mało. Zgadzam się z Johanną Basford, że gdyby nie było zdjęć pokazujących macierzyństwo jako „easy peasy job” to samopoczucie początkujących matek byłoby lepsze. Nie rodziłoby się w nas poczucie winy, że skoro u nas tak pięknie to nie wygląda, to może kiepsko sobie radzimy…

Spodobał mi się też inny tekst na który ostatnio trafiłam (nie pamiętam już czyjego był autorstwa), gdzie macierzyństwo zostało porównane do tortur w Guantanamo… Mocne, ale trudno się z nim nie zgodzić 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.