Buraczany detox
lifestyle

Buraczany detox

Od kilku lat zwracam uwagę na to co jem. Staram się unikać produktów powszechnie uważanych za niezdrowe, nie tykam przetworzonych, w mojej diecie sporo jest warzyw, roślin strączkowych i kasz. Mimo to, a może właśnie dlatego, że dość drastycznie zmieniłam jakiś czas temu dietę, okazało się, że mam szereg nietolerancji pokarmowych!

Informacja, że nie toleruję 17 produktów, spośród których większość należała do mojego codziennego jadłospisu, sprawiła, że znów muszę wymyślić nowe, zdrowe posiłki, które będę stosować co najmniej rok. Dopiero po tym czasie będę mogła stopniowo dodawać do diety te, na które teraz mam nietolerancję. Jeśli naprawdę chcemy dobrze się odżywiać i być zdrowymi – do tematu nie można podejść po łebkach!

Nie lubię gotować i byłabym szczęśliwa, gdyby można było połykać pastylki, które całkowicie zastąpiłyby posiłki… Kuchnia nie jest moim wymarzonym miejscem, szkoda mi czasu na przygotowywanie dań, jednak to co jemy ma ogromny wpływ na nasze zdrowie, dlatego muszę się z tym zmierzyć 🙂 Postaram się podejść do tego jak do ciekawej przygody i wyzwania!

Zaczynam od wsparcia dobrych bakterii jelitowych i od kilku dni „hoduję” zakwas z buraków do picia. Na blogach można znaleźć mnóstwo różnych przepisów, ja wybrałam oczywiście najprostszy. Zaopatrzyłam się w ekologiczne buraki, czosnek, ziele angielskie i liście laurowe.

Smak? Przypomina sok z ogórków kiszonych, choć jest trochę ostrzejszy i z ziemistym posmakiem 😉

Avatar photo

Jestem content designerem. Tworzę przyciągające uwagę i angażujące treści do mediów społecznościowych, na strony www oraz do sklepów on-line. W swojej pracy łączę copywriting z fotografią.