Historia pszczół to nie tylko powieść-przestroga, ale także książka o sile miłości rodzicielskiej!

Historia pszczół Maja Lunde

Książka Mai Lunde określana jest jako powieść ekologiczna, która porusza temat ginięcia pszczół i zagrożeń z tym związanych. Wszędzie gdzie o tej książce czytałam, ten właśnie aspekt był podkreślany, dlatego z zaskoczeniem odkryłam, że jest to bardziej powieść o relacjach rodziców i dzieci, a katastrofa ekologiczna jest tłem, choć ważnym. Maja Lunde opowiada o tym jak mocna jest miłość rodzicielska, jak czasem wzajemne relacje są bolesne, rozczarowujące i jak mimo starań nie zawsze udaje się znaleźć porozumienie.

Powieść opowiada o losach trójki ludzi, dla których z różnych powodów ważne są pszczoły.

TAO, Dystrykt 242, Shirong, Syczuan, 2098

Tao pracuje na farmie drzew owocowych i wraz z dziesiątkami jej podobnych kobiet ręcznie zapyla kwiaty, by powstały z nich owoce. Codziennie przez wiele godzin wspina się po delikatnych drzewach z uwagą, by nie ułamać żadnej gałęzi. Z wiaderkiem i pędzelkiem z kurzych piór w dłoni delikatnie przenosi pyłek na kwiaty. Pszczoły, które kiedyś to robiły, wyginęły już dawno. W tym rejonie już w latach 80-tych XX wieku. Później także w innych częściach świata. Na Ziemi zaczęło wówczas brakować żywności i miała miejsce tzw. Zapaść.

Tao mieszka wraz z mężem Kuanem i trzyletnim synkiem Wei-Wenem. Ich życie to wielogodzinna praca, przeplatana zaledwie kilkoma godzinami wolnego, które przeznaczają na zabawę z synkiem. Mimo iż chłopiec jest jeszcze malutki, Tao próbuje go uczyć, bo jest szansa, że dzięki wiedzy uniknie ciężkiej pracy przy zapylaniu drzew… Już kilkuletnie dzieci pracują na farmie. Kuan i Tao marzą o drugim dziecku. Za możliwość posiadania potomstwa trzeba jednak teraz płacić, dlatego sumiennie oszczędzają. Tragiczny wypadek zmieni ich plany…

„Potem, kiedy już się pożegnaliśmy, szłam w dół sama. Wciąż miałam w uszach brzęczenie pszczół. I jego słowa, które uwolniły słowa we mnie.” – Tao

GEORGE, Autumn Hill, Ohio, USA, 2007

324 ule. 324 królowe z pszczelimi rodzinami. Tyle uli ma George. Chciałby mieć więcej, ale w Ohio rolnictwo jest zbyt monokulturowe, wszędzie ciągną się pola kukurydzy i soi, a to nie wystarczy, by wyżywić pszczoły. Jego rodzina od wieków zajmuje się hodowlą pszczół, dlatego George stara się być wierny tradycji. Mimo że można kupić gotowe ule, on swoje wykonuje własnoręcznie, choć to ciężka praca. Wspiera go żona Emma, choć niepokoją ją wieści o CCD – Colony Collapse Disorder. Nie do końca wiadomo co powoduje masowe  ginięcie pszczół. George chce, by jego syn, Tom, kontynuował rodzinną tradycję i również hodował pszczoły. Tom jednak marzy o pisaniu i studiach doktoranckich.

„Szedłem szybko przez łąkę, w stronę rzeki. Minąłem dąb. Żołądek mi się zaciskał. One gdzieś przecież muszą być. […] Bo to nie było rojenie. Oczywiście, że nie. Przecież wiem. Żaden ul nie wygląda tak podczas wyroju. Żaden rój nie opuści starej królowej.”

WILLIAM, Marywille, Hertfordshire, Anglia, 1852

William po ukończeniu nauki chciał badać owady. Szczególnie pasjonowały go gatunki społeczne – trzmiele, osy, termity i pszczoły. Jednak jego nauczyciel, Rahm, którego William był asystentem i za wszelką cenę pragnął zadowolić i zyskać uznanie, interesował się inną dziedziną, więc jako jego uczeń musiał zrezygnować z własnych badań. Z czasem obarczony rodziną, żoną Thildą, siódemką córek i synem, w ogóle zaprzestał pracy naukowej. Skupił się na pracy kupca, by utrzymać bliskich. Jednak dusza naukowca nie dawała mu spokoju.

W pewnym momencie William załamał się i zupełnie stracił chęć do życia. To co sprawiło, że znów poczuł energię i zapał do działania, to powrót do zainteresowań z czasów szkolnych. Podsunięta mu książka zainspirowała go do badań nad życiem pszczół i budową uli. William swoją pracą chce zainteresować jedynego syna Edmunda, ten jednak z obojętnością podchodzi do działań ojca. Wręcz przeciwnie najstarsza córka Williama, Charlotte, która spędza z nim długie godziny, pilnie obserwuje pszczoły i poddaje tacie pomysły na ulepszenie ula.  William pragnie wprowadzić innowacyjne rozwiązania dla pszczelarzy i rozsławić w ten sposób swoje imię.

„Nadal siedziałem, siedziałem i przyglądałem się pszczołom, ich wytrwałości, tam i z powrotem, nigdy chwili odpoczynku. Dopóki skrzydła nie odpadną.” – William

„Historię pszczół” czytałam dość długo, bo aż około miesiąc. Nie dlatego, że to trudna lektura (wręcz przeciwnie), ale dlatego, że niedawno urodził się mój synek i czytanie stało się dla mnie luksusem 🙂 Książka składa się z krótkich rozdziałów naprzemiennie opowiadających historię każdej z trzech postaci. Fabuła nie jest skomplikowana i nie występuje tu duża ilość postaci. Czyta się ją szybko i z dużym zainteresowaniem.

Leave a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *