Odrodzone Królestwo Elżbieta Cherezińska
powieść

Już żałuję, że skończyłam czytać finałowy tom Odrodzonego Królestwa Cherezińskiej. Ten cykl, to była wspaniała przygoda!

„Odrodzone Królestwo” to ostatni tom, opowiadanej w porywający sposób, historii średniowiecznej Polski. Od odzyskania korony przez Przemysła II, po walkę o nią i jej utrzymanie przez Władysława Łokietka. Pięć tomów, które porywają nas ze sobą, wciągają w historię i dają tyle emocji, że nie chce się opuszczać tego fikcyjnego świata ani na chwilę!  

W moim odczuciu Cherezińska stworzyła idealnie wyważony  świat literacki, w którym to co realne przeplata się z baśnią i magią, ale w sposób spójny i wyjątkowy.

W piątym tomie główną postacią jest wciąż Władysław Jagiełło – nadal nie zaznający spokoju, wiecznie między wojnami i konfliktami. Z groźnymi Krzyżakami jako sąsiadami, którzy wciąż czyhają na odpowiedni moment, by go zaatakować i nie cofną się nawet przed wyeliminowaniem jedynego następcy tronu! Kazia poznajemy bliżej, gdy walczy o życie trawiony tajemniczą chorobą.

Dalej śledzimy losy Bis Reginy i Henryka z Lipy. Podróżujemy wraz z Janem Luksemburskim i jego przyjacielem Henrym de Mortain do Włoch – obaj bohaterowie są niezwykle ciekawi. Autorka wiele uwagi poświęca Zakonowi Krzyżackiemu, wewnątrz którego nieustannie toczy się walka o władzę, nie wiadomo kto jest po czyjej stronie, co knuje i skąd nadciąga zagrożenie.

Łokietek nie jest świadom wewnętrznego zagrożenia, które płynie ze strony Jarogniewa, Starców Siwobrodych i wojowników Trzygłowa. Całe szczęście sprzyja mu Matka i jej matecznik wraz z dzielnymi wojowniczkami.

Lista barwnych postaci nie ma końca! Diaboliczny Borutka i dzika Hunka to moi ulubieńcy J Koniecznie przeczytajcie całą serię, wszystkie tomy są równie ciekawe. Rzadko zdarza się, by powstała taka perełka! Stawiam ją na równi z serią „Cmentarz Zapomnianych Książek” Zafona, choć oczywiście klimat jest zupełnie inny.

W odróżnieniu od „Odrodzonego Królestwa”, cykl „Północna droga” był nierówny, pierwsze tomy, czyli „Saga Sigrun” i „Ja jestem Halderd”, uważam za genialne, ale dwa ostatnie dłużyły mi się, a niekiedy zaskakiwały nietrafionymi w moim odczuciu pomysłami.

Dobrze, że już jesień i więcej czasu na książki. Kusi mnie, by przeczytać „Odrodzone Królestwo” jeszcze raz!

O poprzednich tomach z cyklu możecie przeczytać tutaj: „Płomienna korona” i „Wojenna korona”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.